Strona przechowuje informacje w plikach cookies, zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz dokonać zmian zasad korzystania z ciasteczek w ustawieniach swojej przeglądarki i/lub UKRYĆ ten komunikat.
PSEmu: PlayStation Emulation
Serwis PlayStation PlayStation 2 Forum IRChat

Strona Główna » Gry » Recenzje » PlayStation 2
>> Kangurek Kao Runda 2 Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
Yohokaru
Senior
Senior


Dołączył: 15 Lut 2011
Posty: 194
Skąd: Pałuczyna

PostWysłany: 2013 08 19 15:17    Temat postu:  Kangurek Kao Runda 2    




Tytuł gry: Kao the Kangaroo Round 2

Wydawca: Atari

Producent: Tate Interactive

Gatunek: Platformowe

Rok wydania: 2005



Cyrk wydawniczy.


Jak może to się stać, że wydana na PC gra ląduje z opóźnieniem trzech lat na obecnie eksploatowanych konsolach. Zwykle przecież bywało tak, że to piece dostawały wiele gier z opóźnieniem i śliną konsolowców na pudełku długo wyczekiwanej pozycji. Jak widać wszystko w branży jest możliwe, zwłaszcza jeśli przy okazji pojawi się garstka Polaków. Nie bez przyczyny o nich wspominam, bo to nasi rodacy są odpowiedzialni za drugie przygody opisywanego dzisiaj Kao. Twórcy wiedzieli, że fajnie by było, gdyby gra ukazała się na konsolach, dlatego też gra musiała zostać odpowiednio do tego przygotowana, co zresztą było zarzucane pecetowej wersji gry. Dlatego też dzisiaj przyjrzymy się konsolowemu wydaniu tej znanej u nas gry i zobaczymy, czy polski kangur ma szanse w starciu z innymi tuzami platformy PlayStation 2.





Ekologiczna propaganda.


Motywy działań kierowanej przez nas postaci są jednym wielkim banałem, a fabuła wygląda jakby była pisana przez działacza Greenpeace. Otóż nasz kangurek dowiaduje się, iż zły kłusownik po raz kolejny więzi niewinne zwierzęta i trzeba je uratować, przy okazji pozbywając się Kłusownika. W tym celu będziemy pomagać bobrom, pelikanom czy też żółwiom. Początkowo ciężko będzie nam się ogarnąć, gdyż początkową lokacją w jakiej się znajdziemy będzie port przejęty przez piratów będących w komitywie z kłusownikiem. Tutaj już nasuwa mi się pierwsza wada pozycji, jaką jest zdezorientowanie panujące po każdym ukończonym świecie. Papuga niby podpowiada nam w jakim kierunku pójść, jednak brakuje jakiś wskazówek, które umożliwiłyby szybkie dotarcie na miejsce, w którym będziemy kontynuować przygodę. Do pociągu czy też nad wodę docierałem na ślepo, sugerując się jedynie własnymi instynktami oraz zmęczeniem chodzeniem w kółko po porcie. Dopiero pod koniec gry udało mi się w miarę ogarnąć co i gdzie znajduje się w lokacji na wzór Warp Roomu.




Komu w drogę, temu w nogi.


Nasza przygoda rozpocznie się wraz z spotkaniem przez nas papugi, która poinformuje nas o tym co złego kłusownik wyrabia. To właśnie ona będzie głównym informatorem kangurka i postacią, przez którą później się umęczymy. Objaśni ona nam także podstawy sterowania, a ja ją w tym momencie zastąpię. Otóż nasz kangurek potrafi się bić, skakać podwójnie, rzucać bumerangami, turlać się oraz przywalić w powietrzu z ogona. Co ciekawe, zdolności te będą w trakcie gry rozwijane poprzez gwiazdki, które będą zostawiać przeciwnicy, których napotkamy na naszej drodze. Za 50 gwiazdek będziemy mogli przez chwilę latać niczym Kratos za pomocą skrzydeł Ikara, a za kolejne 50 nasze uderzenie w ziemię zyska na sile rażenia. Gwiazdki te także można znaleźć położone osobno, często razem z fioletowymi kryształkami, których określona ilość będzie odblokowywać bonusy ukryte w drzwiach na porcie piratów. Nie zabraknie także uwielbianych przez wielu monet, które w zasadzie są zbierane bezcelowo, do czasu gdy strażnik będzie potrzebował 3000 dukatów za otworzenie drzwi niezbędnych nam do ukończenia gry. Nie ma się co martwić jednak, w grze znajdują się dwa wyzwania, które pozwolą bez problemu uzbierać taką ilość, a jeszcze nawet zostanie. Co ciekawe, w grze nie da się ujrzeć napisu Game Over. Gracz ma nieskończoną ilość żyć, checkpointy są rozstawione stosunkowo często, a w dodatku zdrowie Kao jest określane przez pasek. Zdecydowane uproszczenie, gdyż co z tego jeśli gra jest trudna, skoro nie da się jej przegrać?




Bumerangiem w płot.


Cała gra składa się z kilkunastu poziomów obfitych w sekcje platformowe oraz zręcznościowe. Zdarzy się odrobina backtrackingu, który tutaj na szczęście nie jest irytujący, ponieważ jego cel jest widoczny od razu. Każdy świat ma określony dla siebie schemat przeciwników, których zazwyczaj można pokonać w jeden wybrany sposób. Przykładowo jeśli pojawi się grupka pszczół, to można je zaatakować tylko gdy po próbie żądlenia utkną w trawie. Pod koniec przygody w każdym świecie pojawiają się bossowie, na których także jest jeden określony sposób. Walki te bardzo przypominają pojedynki znane z Crasha, z tym że tutaj w miarę traconego życia, boss nie staje się bardziej agresywny, co można uznać za lekki zawód. Plusem gry jest niewątpliwe utrzymanie pozorów otwartości świata w jakim się znajdujemy. W wielu sytuacjach z daleka widać kolejne sekcje, przeciwników, a często także będą tworzone pozory dwóch dróg do obrania, gdzie okazuje się, że najpierw trzeba pójść w jedno miejsce, uwolnić bobra, który odblokuje drugą drogę. Tytułowym strzałem w stopę była niewątpliwie decyzja na utworzenie poziomów podwodnych. Sytuacja podobna jak w Spyro, tyle że tutaj nagle kangur umie pływać oraz ma dziwny pistolet ze sobą. Kurcze, dobrze, że były tylko takie dwa poziomy, bo więcej bym nie wytrzymał. Kolejny plus leci natomiast za różne urozmaicenia w trakcie etapów, takie jak ucieczka przed niedźwiedziem, zjazd na snowboardzie niczym jak w SSX czy też wyścig motorówek. W pewnym momencie gry uznałem, że sekcji gdzie przed czymś się ucieka jest zdecydowanie za dużo. Można było w zamian dać więcej sekcji z rzucaniem orzechów, które utworzyły by dla nas przejścia czy też pokazać wcześniej przechodzenie sekcji z pudełkiem jako izolatorem od prądu, które było ciekawe, aczkolwiek pojawiło się pod samą końcówkę gry. Bardzo dobrze, że gra próbuje urozmaicać rozgrywkę, jednakże z pewnymi elementami nie można przesadzać. Ciężko także znaleźć elementy unikalne dla przygód kangurka, takie których nie widziałem jeszcze w grach pokroju Crasha czy też Spyro. Można by tutaj polemizować, że ciężko wymyślić coś nowego przy ograniczonym budżecie, jednakże oceniając grę muszę odnosić się do innych pozycji z gatunku, a Kao niczym nowym nie zaskakuje.




Tęczowe wymiociny.


Grając w drugie przygody Kao, nie można się oprzeć klimatowi jaki panuje w tej pozycji. Wszystko jest bardzo kolorowe, łąki, lasy czy też śnieżne krainy to istny dowód, że można w jakiś sposób wykorzystać zalety szóstej generacji konsol. Postacie zwierząt są wykonane przeciętnie, jednakże komponują się z resztą świata przedstawionego. Sam Kao to postać świetnie wykonana, choć może nie charyzmatyczna, jednak łatwo się do niej przywiązać. Sporą zaletą jest także stałe 60 klatek na sekundę, które tylko potęguje wspomniany wyżej efekt. Kilka razy zdarzyło się, że gra na chwilkę zwolniła, jednak szybko potem powracała do normy. Jeżeli już miałbym się do czegoś przyczepić, to może do faktu, iż w niektórych lokacjach było zdecydowanie za ciemno i ciężko było się zorientować gdzie są platformy, co było powodem licznych śmierci. Na dowód mogę tylko podać fakt, iż usadzony przed telewizorem czteroletni kuzyn był wniebowzięty oglądając przygody Kao. Angielski dubbing w grze to tragedia. Wszelkie kwestie wypowiadane przez bohaterów są wypowiadane sztucznie, a spotykając wiele bobrów, każdy ma ten sam głos. Muzyczka lecąca w trakcie gry to też nic specjalnego, aczkolwiek dobrze komponuje się z grą.




Dwa razy kłusownikowi śmierć.


Druga część przygód Kangurka Kao jest pozycją dobrą, aczkolwiek nie przynosi nic nowego do gatunku platformówek. Wersja konsolowa została zrobiona wyraźnie dlatego, iż po prostu pecetowe wydanie miało już charakterek konsolowy. Mocnym atutem gry jest kolorowa oprawa graficzna, dzięki której pozycja jest bardzo przyjemna w odbiorze, a nie jednego starego konia zmieni na chwilę w małego brzdąca. Problemem gry jest za to wtórność, która wkrada się w wielu momentach rozgrywki. Jeśli jednak przymknie się na to i owo oczy, można z naszym bohaterem spędzić kilka przyjemnych chwil. Niestety kilka, bo długością gra nie grzeszy.

_________________

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość 
Wyświetl posty z ostatnich:   Sortuj według:   
Strona 1 z 1 [1 Post]  
Strona Główna » Gry » Recenzje » PlayStation 2
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu


Obecny czas to 2019 08 26 07:13
Wszystkie czasy w strefie UTC + 4 (DST)

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
You cannot attach files in this forum
You cannot download files in this forum

PSEmu.pl poleca > issonline >
najwiekszy poksi serwis poswiecony zagadnieniom we...
> Przyjaciele PSEmu.pl > Dołącz do nich


Skocz do:  
Back to Top              
Forum Serwisu PSEmu.pl / PSePSXe © 2002-2006 by winter_mute
Powered by phpBB © 2001-2006 phpBB Group
Jenova Template © digital-delusion